Trochę niepotrzebnych nerwów, ale też pewne zwycięstwo
W meczu 18. kolejki rozgrywek Betclic III Ligi (grupa 3), Ślęza Wrocław wygrała ze Stalą Jasień 4:2.
Rzadko się zdarzało, by Ślęza występowała w roli faworyta. Tym razem inaczej być nie mogło, bo nie dość, że beniaminek z Jasienia mocno okopał się na ostatnim miejscu w tabeli, to też w ostatnich tygodniach nie działo się w tym klubie dobrze. Były przed tym meczem obawy, czy w ogóle do niego dojdzie, ale na szczęście Stal do Wrocławia dotarła i za to należy się temu klubowi duży szacunek. W protokole meczowym zespołu gości znalazło się tylko 14-stu zawodników, ale też w drużynie gospodarzy sytuacja kadrowa była nie do pozazdroszczenia. Z różnych powodów zagrać nie mogli Jakub Bohdanowicz, Mikołaj Wawrzyniak, Kacper Bieńkowski, Przemysław Marcjan i Sebastian Jezierski. Stąd też trener Grzegorz Kowalski, praktycznie jak co tydzień musiał na nowo poukładać klocki. Mimo to, nikomu przez myśl nie przeszło, by wrocławianie tego meczu nie mieliby wygrać. Tak też się stało, bo Ślęza była w tym starciu zdecydowanie lepsza, ale też nie obyło się od niepotrzebnych nerwów.
Od początku tego meczu widać było różnicę poziomów prezentowanych przez obie drużyny. Ślęza szybko mogła objąć prowadzenie, bo już w 5 min. po strzale Tomasza Mamisa, który był jednak niecelny. W 10 min. po uderzeniu Chmielewskiego, bramkarza Stali wyręczył jeden z obrońców, stojący na linii bramkowej. Gdy czekaliśmy na otwarcie wyniku przez żółto-czerwonych, w 16 min. Jussyf Mwinyi z kilku metrów trafił w rękę Przemysława Toboły, a arbiter wskazał na wapno. Sytuacja mocno kontrowersyjna, ale arbiter pewnie się z niej wybroni. Wybronił by się też gdyby tej jedenastki nie podyktował, a jesteśmy pewni, że postąpiła by tak zdecydowana większość sędziów. Koniec końców, po rzucie karnym wykorzystanym przez Kamila Kurianowicza, niespodziewanie to goście objęli prowadzenie. Nie zrażona tym Ślęza zaatakowała jeszcze mocniej, choć często brakowało w grze wrocławian płynności, a dodatkowo swoje trzy grosze wtrącał sędzia, odgwizdując mnóstwo fauli, które chyba tylko on widział. W 24 min. tuż obok bramki główkował Afonso, a w 27 min. efektownymi nożycami popisał się Chmielewski, po których Marcel Gawłowski nie dał się jednak zaskoczyć. Wreszcie w 36 min. napór wrocławian przyniósł wymierny efekt, gdy po doskonałym podaniu Mamisa, do remisu doprowadził Robert Wójcik. Mimo kliku jeszcze okazji, do przerwy wynik już się nie zmienił.
Tuż po wznowieniu gry, bardzo dobrą szansę zmarnował Błażej Jakóbczyk. W 48 min. swoją pierwszą bramkę w seniorskim zespole strzelił Chmielewski. Szesnastolatek minął kilku rywali i zakończył swoją akcję uderzeniem, po którym piłka zatrzepotała w siatce. W 55 min. było już 3:1 po przepięknym uderzeniu Wójcika. W tym momencie wydawać się mogło, że nic złego naszej drużynie przydarzyć się nie może, a kolejne gole są tylko kwestią czasu, tym bardziej, że następnych okazji do trafień nie brakowało, jak choćby tej, której w 61 min. nie wykorzystał Mamis. Zamiast jednak powiększenia prowadzenia Ślęzy, doczekaliśmy się pięknego uderzenia w wykonaniu Mwinyi, po który Stal złapała kontakt. Ślęza mogła szybko się zrewanżować, ale kolejne próby strzeleckie w wykonaniu Afonso, Wójcika i Mamisa, nie były na tyle precyzyjne, by piłka wylądowała w bramce. W końcu w 78 min. po wrzutce Wójcika, Konrad Korba strzelił gola, który praktycznie zamknął mecz. W końcówce meczu w barwach Ślęzy zobaczyliśmy sporą grupę juniorów, a dla jednego z nich, Oskara Zawanowskiego, był to debiut w seniorskim zespole.
Mecz ze Stalą był ostatnim w tym roku na własnym boisku. Za tydzień ma się odbyć jeszcze jedna kolejka, w której 1KS ma się udać do Starowic na starcie z miejscowym LZS-em. Czy warunki pozwolą na rozegranie tego spotkania ? Tego na ten moment nie wiemy.
ŚLĘZA WROCŁAW – STAL JASIEŃ 4:2 (1:1)
0:1 Kurianowicz (karny) 17′
1:1 Wójcik 36′
2:1 Chmielewski 48′
3:1 Wójcik 55′
3:2 Mwinyi 66′
4:2 Korba 78′
Ślęza – Kocioł (90+2’Sypniewicz), Toboła, Chmielewski (86’Góral), Pisarczuk, Jakóbczyk, Mamis (90’Konopka), Korba (90’Zawanowski), Wójcik (86’Kotlarz), Afonso, Zawadzki, Kifert
rezerwa – Wawrzyniak, Drzymkowski, Kaique
Stal – Gawłowski, Kościukiewicz, Maliszewski, Mwinyi, Szumiński, Chyszpolski, Semenikhin, Mordasiewicz, Ramdane, Kanikowski, Kurianowicz (81’Gerasymov)
rezerwa – Volk, Dziemidowicz
Sędziowali – Paweł Maćkowiak (Szczecin) oraz Michał Świderski i Oskar Kwapisiewicz
Żółte kartki – Wójcik – Mwinyi
Widzów – 100



