Ślęza wygrywa z Mistrzem Polski

W zaległym meczu 2. kolejki rozgrywek Ekstraligi Kobiet, Ślęza JAXAN Wrocław wygrała z Czarnymi Sosnowiec 4:2.

 

Wygrane derby ze Śląskiem dały na pewno pozytywnego kopa piłkarkom Ślęzy. Kilka dni po tym sukcesie, nasza drużyna stanęła przed arcytrudnym zadaniem, bowiem do Wrocławia zawitał aktualny Mistrz Polski, który był zdecydowanym faworytem w starciu z beniaminkiem. Tymczasem dziewczyny reprezentujące żółto-czerwone barwy dokonały, wydawać się mogło, czegoś niemożliwego, wygrywając z Czarnymi i co ważne, w tym zwycięstwie nie było przypadku. Ślęza była po prostu lepszym zespołem i spokojnie mogła wygrać jeszcze wyżej. Szkoda trochę, że na trybunach zasiadło niewielu widzów, co można jednak tłumaczyć porą tego spotkania. Ci co jednak zajęli miejsca na trybunach, z pewnością tego nie żałują. Zobaczyli bowiem znakomite widowisko, a przede wszystkim kapitalne spotkanie w wykonaniu Wrocławianek.

Piłkarki Ślęzy od początku meczu pokazały, że nie zamierzają położyć się przed faworyzowanymi rywalkami. Wraz z pierwszym gwizdkiem Ślęza ruszyła do ataku. Już w 6 min bliska otwarcia wyniku była Elizabeth Hill, mająca znakomitą szansę, której nie zdołała jednak wykorzystać dzięki świetnej interwencji Anny Palińskiej. Była to pierwsza, ale nie ostatnia kapitalna interwencja golkiperki z Sosnowca, która była zdecydowanie najlepszą zawodniczką Czarnych w tym meczu i to dzięki niej zespół Czarnych stracił „tylko” cztery bramki. Goście sporadycznie przedostawali się po pole karne 1KSu, a ze strzałem Oliwii Katowicz z 11 minuty bez problemu poradziła sobie Lily Reynolds. Ślęza cały czas posiadała inicjatywę, lecz brakowało wykończenie przeprowadzanych raz za razem akcji. Niecelnie z dystansu uderzyła Nikola Krawczyk, a po drugiej stronie boiska, po strzale z rzutu wolnego Nikol Kaletki, piłkę do „koszyczka” złapała Reynolds. W 27 min. przed kolejną szansą stanęła Hill, lecz z dosyć trudnej pozycji nie zdołała posłać piłki w światło bramki. Bardzo niecelna była też pierwsza próba strzelecka Oliwii Szewczyk. Najlepszą okazję w pierwszej połowie drużyna Czarnych miała w 31 min. Rzut wolny z 18 metrów wykonywała Klaudia Miłek i uderzyła bardzo dobrze, lecz jeszcze lepiej spisała się w bramce Ślęzy Reynolds, która zdołała wybić piłkę zmierzającą tuż przy słupku. W tym meczu nie brakowało też kontrowersji sędziowskich. W 34 min. dwukrotnie Wrocławianki domagały się rzutów karnych po zagraniu ręką. O ile jednak przy pierwszej z tych sytuacji można powiedzieć, że pani arbiter mogła mieć rację, nie odgwizdując jedenastki, to już przy drugiej ewidentnie powinna wskazać na „wapno”. Przypadkowy kibic nie wiedząc kto z kim gra, na pewno by nie powiedział, że drużyna z Sosnowca, to aktualny Mistrz Polski, bowiem cały czas więcej z gry miała Ślęza. W 36 min. Palińską sprawdziła Krawczyk. W 42 min. Bramkarka Czarnych broniąc strzał Ziperekefeghe Agamy, sprawiła, że na przerwę zespoły schodziły przy bezbramkowym remisie.

Choć w pierwszej części kibice goli nie zobaczyli, to na brak emocji narzekać nie mogli. To co działo się jednak po zmianie stron tych emocji dostarczyło o dużo więcej. Ta część meczu zaczęła się znakomicie dla Czarnych, gdyż już w 47 min. Zofia Buszewska dała prowadzenie przyjezdnym. Wrocławianki nie spuściły głów i grały nadal swoje. Oliwia Szewczyk minęła Buszewską i została przez nią pchnięta w polu karnym, czego jednak pani arbiter dziwnym trafem nie zauważyła. W 49 min. po rzucie wolnym wykonywanym przed Dominikę Kolenickovej, piłka leciała w okienko bramki Czarnych, ale znów niesamowitą interwencją popisała się Palińska. Za moment golkiperka Czarnych poradziła też sobie z główką Emilii Walczak. W 53 min. z kolei Reynolds pewnie wyłapała strzał Oliwii Łapińskiej. Za chwilę akcja przeniosła się na drugą stronę boiska, gdzie po podaniu Kolenickovej, zaskakującym uderzeniem do remisu doprowadziła Joanna Węcławek. Ślęza nie zwalniała tempa. Bez powodzenia główkowała Szewczyk, a potężną bombę Magdaleny Piosny, świetnie wybroniła Palińska. Drugi gol dla 1KS-u wisiał w powietrzu i doczekaliśmy się go w 63 min. Po kapitalnym, długim podaniu Węcławek, piłkę do siatki wpakowała Szewczyk. Reakacja Czarnych była jednak bardzo szybko, bo już w 67 min. gol Kaletki sprawił, że na tablicy znów wyświetlił się wynik remisowy. Nie trwało to jednak długo, bo w 69 min. dośrodkowanie Marty Rozwadowskiej, skutecznie wykończyła Szewczyk. Wydawać się mogło, że stracony gol sprawi, że drużyna gości ruszy do bardziej zdecydowanych ataków, do czego jednak Wrocławianki nie dopuściły, nadal zdecydowanie przeważając. Efekty tej przewagi przyniosły wymierny efekt w 74 min. Kolenickova świetnie dojrzała Hill, a ta już nie odgrywała piłki do koleżanek, tylko sama posłała piłkę za „kołnierz” Palińskiej. W ostatnim kwadransie to Ślęza była bliżej strzelenia kolejnych goli niż Czarni złapania kontaktu. Ostatecznie wynik już się nie zmienił, a sensacja stała się faktem.

ŚLĘZA JAXAN WROCŁAW – CZARNI SOSNOWIEC 4:2 (0:0)

0:1 Buszewska 47′
1:1 Węcławek 53′
2:1 Szewczyk 63′
2:2 Kaletka 67′
3:2 Szewczyk 69′
4:2 Hill 74′

Ślęza – Reynolds, Hill (78’Butwicka), Szewczyk, Piosna (62’Creus), Kolenickova (85’Lewandowska), Watral (78’Sroka), Agama, Krawczyk (62’Rozwadowska), Walczak, Węcławek, Andrzejewska
rezerwa – Raduj, Śródka, Nowicka, Kaczorowska
Czarni – Palińska, Łapińska, Miłek, Kozielska, Kaletka (88’Muszyńska), Zgoda (80’Kaczmarek), Kurzawa, Sobierajska, Buszewska, Katowicz, Chmura (66’Witkowska)
rezerwa – Lozio, Chudzik, Miksone, Kozłowska, Krakowiak

Sędziowały – Katarzyna Lisiecka-Sęk (Poznań) oraz Olga Pietrzykowska, Sylwia Grygiel i Elżbieta Faryniarz (techniczna)
Żółte kartki – Węcławek, Andrzejewska, Raduj – Kozielska, Zgoda
Widzów – 100