Twierdza Sułów zdobyta przez Ślęzę

W rozegranym w Sułowie meczu 14. kolejki rozgrywek Betclic III Ligi (grupa 3), Ślęza Wrocław wygrała z miejscową Baryczą 2:1.

 

Po ostatnich, przegranych meczach, nastroje w naszej drużynie nie mogły być dobre, a tymczasem miała ona zagrać w Sułowie, na boisku na którym miejscowa Barycz po raz ostatni przegrała ligowe (a konkretnie barażowe z Polonią Nysa)) starcie 18 czerwca 2025 roku. Od tego dnia, Barycz u siebie zanotowała serię 24 (19 zwycięstw, 5 remisów) ligowych potyczek bez porażki. Przed meczem ze Ślęzą drużyna z Sułowa była też zdecydowanym faworytem, nie tylko biorąc pod uwagę pozycję w tabeli i ilość zdobytych punktów, ale przede wszystkim patrząc na potencjał kadrowy jakim dysponuje. My zapowiadając to starcie pisaliśmy jednak, że w sporcie niespodzianki są naturalną rzeczą i, że wierzymy, że takową sprawi Ślęza. Tak też się stało, mimo, że nasza drużyna zagrała  Sułowie bez pauzujących za kartki – Roberta Pisarczuka i Przemysława Toboły, a na domiar złego, już w trakcie meczu, problemy zdrowotne spowodowały, że przedwcześnie plac gry musieli opuścić Kacper Bieńkowski i Mateusz Kluzek. Aby wygrać  ten mecz trzeba było zostawić serce na boisku i tak też uczynili Wrocławianie.

W pierwszej połowie oglądaliśmy bardzo mądrą grę piłkarzy Ślęzy, którzy dobrze realizowali założenia taktyczne przygotowane przez trenera Grzegorza Kowalskiego. Barycz zmuszona do gry atakiem pozycyjnym, nie stwarzała praktycznie poważniejszych zagrożeń. Ataki gospodarzy umiejętnie przerywali nasi piłkarze, a sami też nie zamierzając się tylko bronić, szukali swoich szans. Taką miał w 17 min. Natan Malczuk, lecz z trudnej pozycji nie trafił w bramkę. Pierwsze zagrożenie gospodarze stworzyli dopiero w 34 min. gdy po uderzeniu Piotra Grzelczaka, piłka minęła słupek z jego zewnętrznej strony. Za to minutę później, po podaniu Pawła Zielińskiego, futbolówkę do bramki skierował Afonso. Jeszcze przed przerwą Kacper Kozioł pewnie wyłapał strzały Grzelczaka i Davida Onoha.

Zaraz po zmianie stron gospodarze mocno zaatakowali, ale też można było odnieść wrażenie, że Wrocławianie zbyt mocno cofnęli się do defensywy, a co gorsza dopuścili się do kilku fauli w okolicach własnego pola karnego. Po jednym z nich, znakomicie wykonanym przez Grzegorza Kotowicza, w 51 min. gospodarze doprowadzili do remisu. Nie cieszyli się jednak z niego długo, bo już w 57 min. Konrad Korba sprawił, że piłka zatrzepotała w siatce, a Ślęza ponownie wyszła na prowadzenie. Dwie minuty później, z zaskakującym centrostrzałem Kotowicza poradził sobie Kozioł. W 64 i 65 min. bardzo bliski zdobycia goli był Anton Mazur, lecz niestety nie wykorzystał doskonałych okazji. Swoją szansę miał też Robert Wójcik, którego strzał w dobrym stylu obronił Oskar Szyptur. W tym meczu Kozioł nie miał zbyt wiele okazji do wykazania się swoim kunsztem, ale uczynił to dwukrotnie w 80 i 81 min. kapitalnie broniąc uderzenia miejscowych. Gospodarze mieli jeszcze jedną swoją okazję w 90 min. gdy mocno spudłował Jan Łabędzki, a z kolei po drugiej stronie boiska, już w doliczonym czasie, Kamil Popowicz strzelił zbyt lekko, by zaskoczyć bramkarza Baryczy.

Po tym meczu nasuwa się pewna analogia. Przed rokiem (15.10.2025), mająca za sobą serię porażek i znajdująca się w trudnym położeniu Ślęza, pojechała do Sułowa na mecz pucharowy i w nim zwyciężyła. To starcie okazało się być przełomowym dla 1KS-u, który po nim zaczął grać zdecydowanie lepiej, a że historia lubi się powtarzać …

BARYCZ SUŁÓW – ŚLĘZA WROCŁAW 1:2

0:1 Afonso 35′
1:1 Kotowicz 51′
1:2 Korba 57′

Barycz – Szyptur, Stempin (46’Przybylski), Kucharczyk, Grzelczak (58’Łabędzki), Puchała (67’Spychała), Majbroda, Caliński, Kotowicz (67’Gil), Onoh (46’Wojtal), Leończyk, Bogusławski
rezerwa – Budzyński, Wdowiak, Suski, Mikołajczyk
Ślęza – Kozioł, Korba (90+1’Chmielewski), Kluzek (46’Popowicz), Kowalczuk, Zieliński, Malczuk, Wójcik (80’Liberski), Mazur (90+1’Noczyński), Zawadzki, Bieńkowski (29’Kuc), Afonso
rezerwa – Mszyca

Sędziowali – Przemysław Berliński (Sieradz) oraz Krzysztof Dróżdż i Wojciech Adamski
Żółte kartki – Bogusławski, Caliński, Kucharczyk – Zawadzki, Bieńkowski, Afonso
Widzów – 400