A po burzy przychodzi dzień
W rozegranym w Nysie meczu 6. kolejki rozgrywek Betclic III Ligi (grupa 3), Ślęza Wrocław wygrała z miejscową Polonią 3:1.
Po bardzo słabych meczach w Sosnowcu i Katowicach, można by rzec, że Ślęza jechała do Nysy z przysłowiowym „nożem na gardle” . Porażka w tym spotkaniu mogłaby sprawić, że nasz zespół utknął by na dłużej na dole tabeli. Na szczęście tak się nie stało, bo w tym starciu zobaczyliśmy inną, odmienioną na lepsze żółto-czerwoną drużynę. Wpływ na to miał na pewno powrót na boisko dwóch jakże kluczowych zawodników – Roberta Pisarczuka i Mateusza Kluzka – którzy uporządkowali grę 1KS-u w środku pola i byli motorami napędowymi w wielu akcjach.
Ślęza doskonale weszła w ten mecz, bo już w 6 min. Kluzek wywalczył piłkę i pognał z nią w stronę bramki, kończąc akcje strzałem, po którym piłka zatrzepotała w siatce. W kolejnych minutach Polonia grała atakiem pozycyjnym, z którym łatwo radzili sobie Wrocławianie, sami też szukając swoich szans. W 24 min. główkował tuż obok słupka Jakub Zawadzki. Niestety, w 27 min. naszej defensywie przytrafił się błąd, który wykorzystał Michał Zimon, mocnym uderzeniem doprowadzając do wyrównania. Jeszcze przed przerwą Ślęza miała dwie okazje. Bardzo niewiele pomylił się uderzając spoza pola karnego, Robert Wójcik, a Bartosz Jabłonka, strzelił głową zbyt lekko, by zaskoczyć Konrada Tokarza.
Ślęza z remisu zadowolona nie była i to widać było po przerwie. Odzyskanie prowadzenia utrudniał trochę arbiter, który nie użył gwizdka w 50 min. gdy wychodzący na czystą pozycję Wójcik został sfaulowany. Nie był to zresztą jedyny w tym spotkaniu błąd sędziego. Przykładowo nie zareagował on w sytuacji podania piłki do bramkarza, po którym golkiper Polonii piłkę złapał. Ślęza cały czas miała jednak więcej z gry. W 52 min. znów tuż obok słupka piłkę posłał Wójcik. Dwie wcześniejsze próby naszego piłkarza nie przyniosły wymiernego efektu, ale ta z 65 min. już tak. W niej po fajnej, zespołowej akcji Wójcik uderzył z woleja, nie dając żadnych szans bramkarzowi. Gospodarze szybko mogli odrobić straty, ale zapobiegł temu Kacper Kozioł, wygrywając pojedynek sam na sam z Sofiane Khirim. Ślęza kontrolowała przebieg gry, a niemoc Polonii powodowała frustrację jej zawodników. W 78 min. daleko od akcji, Michał Rutkowski wyładował swoją złość, brutalnie faulując Jabłonkę. Sytuacja ta nie umknęła uwagi sędziów i skończyła się jedyną możliwą decyzją, czyli czerwoną kartką. Mimo gry w osłabieniu, miejscowi starali się odrobić straty, na co im jednak Wrocławianie nie zamierzali pozwolić. Sami zaś tworzyli kolejne okazje bramkowe. Już w doliczonym czasie znakomitej szansy nie wykorzystał Kamil Popowicz, a następnie Tokarz doskonale obronił strzał Kluzka. Gdy oczekiwaliśmy już na końcowy gwizdek, w polu karnym sfaulowany został Popowicz, a pewnym egzekutorem jedenastki był Pisarczuk.
Mecz w Nysie zakończył serię sześciu z rzędu meczów wyjazdowych. Za tydzień (5 września godz.15:30) Ślęza wreszcie zagra na własnym boisku, a rywalem naszej drużyny będą rezerwy Rakowa Częstochowa.
POLONIA NYSA – ŚLĘZA WROCŁAW 1:3 (1:1)
0:1 Kluzek 6′
1:1 Zimon 27′
1:2 Wójcik 65′
1:3 Pisarczuk (karny) 90+7′
Polonia – Tokarz, Korzeniewicz, Dziedzic (76’Sokołowski), Czajkowski, Pawlak (57’Grześka), Zimon, Sikorski, Kupczak (76’Rakoczy), Glinka (57’Łyszczarczyk), Khiri (68’Ceesay), Rutkowski
rezerwa – Kowalczyk, Gęsiewicz, Sikora, Krawczyk
Ślęza – Kozioł, Pisarczuk, Korba, Kluzek, Toboła, Wójcik (89’Popowicz), Mazur (75’Zieliński), Kuc, Zawadzki, Jabłonka, Afonso
rezerwa – Mszyca, Chmielewski, Noczyński, Kowalczuk, Matuszewski, Bieńkowski, Liberski
Sędziowali – Mateusz Patla (Jastrzębie-Zdrój) oraz Jacek Bielecki i Sebastian Chmielarz
Żółte kartki – Pisarczuk, Kozioł
Czerwona kartka – Rutkowski 78′
Widzów – 400
![]() |
![]() |





