Ślęza grała, a UJ strzelał bramki

W rozegranym w Krakowie meczu 7. kolejki rozgrywek Ekstraligi Kobiet, Ślęza JAXAN Wrocław przegrała z miejscowym Uniwersytetem Jagiellońskim 1:4.

 

Można powiedzieć, ze przeżywamy „dzień świstaka”. Ślęza kolejny raz przegrała, choć wcale przegrać nie musiała. Ktoś, kto nie oglądał tego meczu, a znając tylko wynik, mógłby pomyśleć, że UJ odniósł łatwe zwycięstwo. Rzeczywistość była jednak inna. To Ślęza miała większe posiadanie piłki i to Ślęza stworzyła więcej sytuacji podbramkowych. Niestety dla nas, Krakowianki były dziś skuteczne do bólu, wykorzystując praktycznie wszystko co miały. W tym starciu nie brakowało też kontrowersji związanych z decyzjami sędziującej je Małgorzaty Miniak.

Wraz z pierwszym gwizdkiem Wrocławianki przejęły inicjatywę. Gra wysokim pressingiem, powodowała, że piłka rzadko opuszczała połowę gospodyń. Akcjom Ślęzy brakowało jednak wykończenia pod bramką. Często zawodziło to ostatnie, decydujące podanie. Stąd też poza strzałem Oliwii Szewczyk, z którym bez problemu poradziła sobie Zuzanna Latuszek, w początkowym okresie więcej prób strzeleckich nie widzieliśmy. Tymczasem w 14 min. gospodynie przeprowadziły akcje, po której gola strzeliła Milena Kowalska. Ślęza po stracie gola zareagowała w najlepszy z możliwych sposobów, bo już po chwili mieliśmy remis. Joanna Węcławek huknęła w poprzeczkę, a odbitą od niej piłkę do bramki skierowała Ziperekefeghe Agama. Po tym wyrównującym trafieniu, wciąż więcej z gry miała Ślęza, a mimo to, po błędach w kryciu, w 36 min. UJ po golu Wiktorii Kalinowskiej znów objął prowadzenie. Pierwsza połowa zakończyła się dla nas dużym niedosytem, ale też z nadzieją czekaliśmy na drugą odsłonę.

Mogła się ona zacząć dla nas doskonale, gdyby nie Latuszek, która kapitalnie obroniła strzał Agamy. W 49 min.  naszym zdaniem w polu karnym faulowana była Dominika Kolenickova, lecz gwizdek pani arbiter milczał. W 59 min. Oliwia Szewczyk strzelała głową i trafiła w słupek, ale w momencie oddawania strzału była wyraźnie popychana, ale i tego też nie widziała pani z gwizdkiem. Kolejne minuty to kolejne strzały Wrocławianek, ale zarówno te oddane przez Agamę, jak też Szewczyk i Kolenickovą, nie przyniosły wymiernego efektu. Wrocławianki goli nie strzelały, a miejscowe piłkarki praktycznie zamknęły mecz pomiędzy 70, a 73 min. Dwa strzały z dystansu, przedniej urody, oddane przez Weronikę Smazę i Karolinę Gec zaskoczyły Alexandrę Reynolds, przez co drużyna z Krakowa miała już komfortową sytuację. Wrocławianki do końca meczu starały się chociaż zmniejszyć rozmiary porażki, lecz mimo kilku okazji, uczynić tego nie zdołały.

UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI KRAKÓW – ŚLĘZA JAXAN WROCŁAW 4:1 (2:1)

1:0 Kowalska 14′
1:1 Agama 15′
2:1 Kalinowska 36′
3:1 Smaza 70′
4:1 Gec 73′

UJ – Latuszek, Kowalska (71’Dyśkowska), Gec (82’Mysłowska), Mordel, Romuzga, Marczak (61’Marczak), Kalinowska, Pleban (82’Sabuda), Bińkowska (46’Szafran), Malinowska, Dragunowicz
rezerwa – Kościelniak, Pydych
Ślęza – Reynolds, Szewczyk, Kolenickova (79’Piosna), Nowicka (46’Hill), Watral, Agama, Krawczyk (65’Creus), Walczak, Węcławek, Sroka (65’Rozwadowska), Andrzejewska (90’Kaczorowska)
rezerwa – Raduj, Butwicka, Stachera

Sędziowały – Małgorzata Miniak (Częstochowa) oraz Anna Synówka, Małgorzata Lose i Sylwia Wiatr (techniczna)
Żółte kartki – Sabuda
Czerwone kartki – Malinowska 87′