Ślęza jesień 2025 – Trudna runda
Runda jesienna sezonu 2025/26 była najsłabszą w wykonaniu Ślęzy, od momentu powrotu do III ligi, czyli od sezonu 2012/13. Na szczęście pod koniec jesiennych zmagań, drużyna 1KS-u wygrała kilka spotkań, czym znacząco poprawiła nasze humory przed długą, zimową przerwą.
Już poprzedni sezon nie był łatwy dla naszego zespołu, ale ostatecznie dosyć pewnie uplasował się on w środku tabeli (7 miejsce). Przed rozpoczęciem bieżących rozgrywek też zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że łatwo nie będzie. Nie ma co ukrywać, że także w III lidze duże znaczenie mają pieniądze, a nasz klub pod względem budżetu wyraźnie ustępuje większości tych, co rywalizują w grupie 3. To też ma wielki wpływ na budowanie kadry przed każdym sezonem, a przed obecnym w zespole trenera Grzegorza Kowalskiego doszło do sporego przemeblowania. Odeszło z drużyny kilku znaczących zawodników. Przede wszystkim piłkarskie buty na kołku zawiesił Mateusz Kluzek. Odeszli też m.in. Miłosz Kozik, Kamil Olek i Vinicius. Wcześniej, bo w trakcie rundy wiosennej doszło też do rozstania z Pawłem Wojciechowskim. Zastąpienie tych zawodników nie było łatwe i tak naprawdę udało się to uczynić tylko po części. Kilka transferów, nie ma co kryć, było nietrafionych. Z tych z których możemy być zadowoleni, to na pewno pozyskanie Konrada Korby i Tomasza Mamisa. W przypadku tych dwóch piłkarzy, na ich debiut musieliśmy jednak długo poczekać. Tomek dołączył do nas w trakcie sezonu i zagrał dopiero w 12. kolejce. Konrad co prawda złożył podpis pod umową ze Ślęzą jeszcze przed startem rozgrywek, ale kontuzja spowodowała, że pierwszy raz na boisko wybiegł w starciu ligowym, dopiero w 13. kolejce. Problemy ze zdrowiem zawodników towarzyszyły naszej drużynie praktycznie przez całą jesień, a ich początkiem był udział grupy piłkarzy Ślęzy w turnieju finałowym Regions’ Cup. Nie dość, że przez te zawody stracili oni większość okresu przygotowawczego, to też praktycznie każdy z nich powrócił z nich z większymi lub mniejszymi urazami. Poza wspomnianym Konradem Korbą, który również występował w turnieju w San Marino, w pierwszych meczach nie zagrał Mikołaj Wawrzyniak, którego choć potem pojawiał się na boisku, problemy zdrowotne nie opuszczały przez całą rundę, w trakcie której zagrał tylko 11. spotkań. Oczywiście, jak to w naszym klubie dzieje od wielu sezonów, w kadrze pierwszego zespołu znalazło się wielu młodzieżowców, z których duża część to jeszcze juniorzy. W trakcie rundy dostawali oni swoją, czy ją wykorzystali ? Z tym bywało różnie. W każdym razie nie było podczas całej rundy meczu, w którym trener Kowalski miał do dyspozycji wszystkich zawodników, a w praktycznie w każdym, wypadało ich kilku.
Początek sezonu nie był może obfitujący w punkty, ale też gra żółto-czerwonych źle nie wyglądała. Brakowało trochę szczęścia, bo tak możemy powiedzieć po przegranych meczach z LZS-em Starowice, Górnikiem II Zabrze i Spartą Katowice, czy też remisie w Jeleniej Górze. Po 5. kolejkach Ślęza miała na koncie 7 pkt i nikt chyba nie przypuszczał wówczas, że w kolejnych siedmiu meczach, 1KS wzbogaci swoje konto o zaledwie 1 pkt. Tak też jednak się stało, a drużyna wpada w głęboki dołek. Cały czas jednak mocno wierzyliśmy, że w końcu musi dojść do przełamania, że wrocławianie muszą zacząć strzelać bramki i zdobywać punkty. Paradoksalnie, symptomy poprawy zobaczyliśmy w przegranym 0:5 meczu na własnym boisku z Górnikiem Polkowice. W pierwszej połowie starcia z ówczesnym liderem, to Ślęza była zespołem lepszym, a feralny początek drugiej odsłony, zadecydował o porażce. To, że forma żółto-czerwonych idzie w górę, potwierdzenie znalazło w meczu 1/8 finału rozgrywek Pucharu Polski strefy wrocławskiej. Ślęza wybrała się do Sułowa, na starcie z dolnośląskim dream teamem, jakim jest Barycz. Praktycznie wszyscy widzieli gospodarzy w roli faworyta tej potyczki, a tymczasem 1KS po świetnym meczu zwyciężył 4:1. Wyjazd do Legnicy miał ogromne znaczenie, i choć gospodarze wystawili przeciwko żółto-czerwonym praktycznie pierwszoligowy skład, zakończył się zwycięstwem Ślęzy. Nasze nastroje stonowane zostały po porażce u siebie ze Skrą, a także po pechowym remisie w Woliborzu (stracony gol w ostatniej akcji). Koniec jesieni był już jednak bardzo dobry, bo nasz zespół wygrał trzy mecze z rzędu i tylko żałować możemy, że warunki atmosferyczne nie pozwoliły zgrać zaplanowanego jeszcze na ten rok meczu w Starowicach.
Końcówka jesieni pozwala nam bardziej optymistycznie oczekiwać na wiosenne zmagania, choć cały czas sytuacja w tabeli 1KS-u jest bardzo trudna. W czwartek piłkarze odbyli ostatni trening, i udali się na urlopy. Już na początku stycznia spotkają się ponownie, by rozpocząć przygotowania do piłkarskiej wiosny. W tych przygotowaniach udziału brać już nie będą Maksym Kucherenko, Kristians Kauselis i Kaique, z którymi umowy zostały rozwiązane. O kolejnych zmianach kadrowych będziemy informować, gdy zostaną one oficjalnie potwierdzone. Wkrótce też zaprezentujemy plan sparingów.
Wszystkim, którzy przez całą jesień wspierali Ślęzę, serdecznie za to dziękujemy i do zobaczenia wiosną.



