Ślęza wygrywa – Święta będą wesołe
W meczu 25. kolejki rozgrywek Betclic III Ligi (grupa 3), Ślęza Wrocław wygrała z Panattoni Goczałkowice-Zdrój 2:1.
Dobra passa Ślęzy trwa. Dziś nasza drużyna wygrała z czołowym zespołem rozgrywek – Panattoni Goczałkowice-Zdrój. Świetna w wykonaniu żółto-czerwonych była pierwsza połowa, druga już trochę gorsza.
Ślęza rozpoczęła mecz z dużym animuszem, bo już w 7 min. Afonso trafił w słupek. Po chwili okazję mieli goście, gdy oko w oko z Kacprem Koziołem stanął Filip Żagiel. Górą w tym starciu był siedemnastoletni bramkarz Ślęzy. Kolejne minuty to dominacja Wrocławian, którzy często uderzali z dystansu. Bez powodzenia czynili to Przemysław Marcjan, Konrad Korba i Robert Pisarczuk. Przewaga Ślęzy udokumentowana została wreszcie w 23 min. Po świetnej akcji zespołowej, przed bramkarzem gości znalazł się Przemysław Toboła i uderzył wprost w niego, ale z dobitki bezbłędny był już Kamil Popowicz. Minęły 2 minuty, a znów mieliśmy powody do radości, gdy po doskonałej wrzutce Marcjana, świetnie uderzył głową Popowicz, podwyższając rezultat na 2:0. Po chwili mogło być jeszcze lepiej, lecz w potwornym zamieszaniu podbramkowym, żaden piłkarzy nie zdołał dostawić nogi do piłki. W 31 min. goście wykorzystali rozluźnienie w szeregach Wrocławian i po uderzeniu Żagla złapali kontakt. Niedługo potem czujność Kozioła sprawdził uderzeniem z dystansu Nikolas Wróblewski. Jeszcze przed przerwą, gospodarze stworzyli sobie kilka okazji bramkowych, lecz ani Błażej Jakóbczyk, ani Pisarczuk, ani też Jakub Zawadzki, nie potrafili zamienić ich na gole. Schodzących do szatni piłkarzy Ślęzy pożegnały brawa kibiców, gdyż ich grę w pierwszej odsłonie oglądało się znakomicie.
Dobre były też pierwsze minuty drugiej połowy w wykonaniu 1KS-u. Dwukrotnie umiejętności Alessio Vailona sprawdził Marcjan, a Afonso posłał piłkę obok bramki. Z biegiem czasu gra zaczęła się wyrównywać. Goście atakowali coraz śmielej, a gospodarze swoich szans zaczęli szukać w kontratakach. Po jednej z takich świetnie przeprowadzonych kontr, szansę bramkową zaprzepaścił Pisarczuk, nie trafiając w bramkę. Ze strony drużyny z Goczałkowic zobaczyliśmy niecelne strzały Wróblewskiego i Zięby. W 71 min. swoją szansę miał Korba, lecz odbita od obrońcy futbolówka, przeleciała nad poprzeczką. Bardzo nerwowo pod bramką Wrocławian zrobiło się w samej końcówce. W 88 min. po strzale Żagla, utracie gola zapobiegł Marcjan. Z kolei już w doliczonym czasie, Michał Fidziukiewicz miał dwie okazje by doprowadzić do remisu. Przy pierwszej trafił w słupek, a przy drugiej piłka znalazła się rękach bramkarza Ślęzy.
Było trochę nerwowo, ale z przebiegu meczu, Ślęza zasłużyła na to zwycięstwo. Żółto-czerwoni stworzyli więcej sytuacji bramkowych i żałować możemy, że wykorzystali tylko dwie, bo szans by wcześniej zamknąć ten mecz nie brakowało.
ŚLĘZA WROCŁAW -PANATTONI GOCZAŁKOWICE-ZDRÓJ 2:1 (2:1)
1:0 Popowicz 23′
2:0 Popowicz 25′
2:1 Żagiel 31′
Ślęza – Kozioł, Toboła, Chmielewski (76’Wawrzyniak), Pisarczuk, Jakóbczyk, Marcjan, Korba (76’Mamis), Afonso, Zawadzki, Bieńkowski, Popowicz (76’Wójcik)
rezerwa – Mszyca, Wróbel, Ciesielski, Kotlarz, Zawanowski, Kifert
Panattoni – Valion, Danilczyk, Zięba (82’Fidziukiewicz), Rabczak, Żagiel, Wróblewski, Biliński (55’Mendrela), Maroszek, Płonka (55’Osipowicz), Będzieszak, Grzejszczak (55’Kiklaisz)
rezerwa – Wieczorkiewicz, Gajda, Orliński
Sędziowali – Bartosz Owsiany (Opole) oraz Krzysztof Glensk i Michał Mucha
Żółte kartki – Korba, Popowicz – Będzieszak
Widzów – 100



