Z Gimnazjum do Ekstraligi (cz.4) – Spełnienie marzeń

Dziesiąty sezon ligowej rywalizacji Ślęzy, był tym, w którym spełniły się nasze marzenia.

 

Gdy jesienią 2016 roku Ślęza rozgrywała pierwszy ligowy mecz, w rozgrywkach III ligi wojewódzkiej, mało kto chyba wierzył, że ten projekt stworzony przez trenera Arkadiusza Domaszewicza, zakończy się awansem do Ekstraligi. Takie marzenia miał jednak sam trener, który w jednym z wywiadów powiedział, że chciałby poprowadzić zespół w rozgrywkach najwyższej klasy rozgrywkowej. Byli tacy, co pukali się w głowę, gdy o tych, wydawać się mogło, nierealnych planach słyszeli. Trener, wraz ze swoimi współpracownikami robił jednak swoje. Tym co jednak było najważniejsze, było to, że swoją wizję potrafił zaszczepić dziewczynom, a te pokazały ciężką pracą, charakterem i serduchami pozostawionymi na boisku, że są w stanie sięgnąć gwiazd.

Sezon 2025/26

Podobnie jak przed poprzednimi rozgrywkami, tak też i przed tymi, Ślęza nie była wymieniana w gronie głównych faworytów do awansu. Tym niekwestionowanym była Legia Warszawa, a wyżej stały też akcje Medyka Konin  i Polonii Środa Wlkp. Wiemy oczywiście, że kobiecy futbol w porównaniu z męskim, jest na całkiem innym poziomie finansowym, lecz mimo to, w porównaniu z wymienionymi wcześniej klubami, Ślęza była klubem w praktyce amatorskim.

W kadrze zespołu doszło do kilku istotnych zmian. Małgorzata Rogus trafiła do beniaminka Ekstraligi – Lecha Poznań,  a Dasha Kravchuk, powróciła na Ukrainę. Brak tych dziewczyn wydawał się być sporym osłabieniem, lecz te, które dołączyły do żółto-czerwonej rodziny nie tylko zrekompensowały te straty, ale sprawiły, że Ślęza stała się zdecydowanie mocniejsza. Joanna Węcławek i Katarzyna Watral zamieniły Śląsk Wrocław na Ślęzę. Drogę Dominiki Woźniak, z Krakowa do Wrocławia powtórzyła Wiktoria Sroka. O miejsce w bramce, rywalizację z Bianką Raduj rozpoczęła Anna Kowalik, która w poprzednim sezonie reprezentowała barwy Medyka Konin. Najbardziej zaskakujące było pojawienie się w drużynie Dominiki Koleničkovej. Ta piłkarka, mająca w swoim piłkarskim CV – 11 meczów w reprezentacji Słowacji, od kilku lat  nie występowała w żadnym klubie, grając amatorsko z facetami w rozgrywkach Wrocbalu. Zatęskniła jednak za ligową rywalizację i dołączyła do 1KS-u. Wszystkie te dziewczyny szybko wkomponowały się do drużyny i wszystkie też miły ogromny udział w osiągnięciu awansu.

Terminarz tak się ułożył, że już na początku rozgrywek naszą drużynę czekały starcia z faworytami do awansu. Na inaugurację, Ślęza zremisowała 1:1 z Polonią Środa Wlkp, a w pierwszej delegacji, również 1:1 zremisowała w Koninie, tracąc bramkę w 86 min. Potem nastąpiła seria sześciu zwycięstw z rzędu, choć w kilku meczach nie było o nie łatwo. Co jednak ważne, nawet gdy gra się nie układała, dziewczyny swoją ambicją i charakterem potrafiły przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Tak działo się w starciach z rezerwami Czarnych (1:0), UKS 3 Fakro Jelna (2:1), czy też w Warszawie w potyczce z KKP (1:0). Po 7. kolejce 1KS plasował się na 2 miejscu w tabeli i wybrał się do Rzeszowa, by tę pozycję bronić. Resovia miała wówczas tylko 2 pkt mniej od żółto-czerwonych i liczyła się w walce o najwyższe cele. W tym meczu Żółto-Czerwona ekipa uwolniła swój potencjał i po świetnej grze zwyciężyła 5:2. Tydzień później do Wrocławia zawitała Legia i wygrywając ze Ślęzą 2:0, potwierdziła swoje ekstraligowe aspiracje. Ta porażka Wrocławianek, jak się później okazało, była ostatnią w całym sezonie, czego chyba mało kto się spodziewał. Po tym spotkaniu w rozgrywkach ligowych nastąpiła przerwa, co nie znaczy, że nic się nie działo. Działo się bowiem bardzo dużo, bowiem w rozgrywkach Orlen Pucharu Polski doszło do derbów Wrocławia, bo los sprawił, że Ślęza ze Śląskiem mierzyć się miały już na etapie 1/32 finału.

18 października wieczorem, publiczność zgromadzona na trybunach była podzielona, pomiędzy fanów Ślęzy i Śląska. Ci drudzy byli pewni zwycięstwa WKS-u, a kibice Ślęzy liczyli na niespodziankę. Śląsk był zdecydowanym faworytem, ale to Ślęza jako pierwsza przejęła inicjatywę i szybko to przyniosło wymierny efekt, bo już w 9 min. Dominika Koleničková, otworzyła wynik. Ten gol nie zmienił obrazu gry, lecz w 42 min. Śląsk, za sprawą gola Katarzyny Białoszewskiej (strzelonym przy pomocy ręki) doprowadził do wyrównania. Po zmianie stron gra się wyrównała, lecz niestety w 58 min. czerwoną kartkę zobaczyła Anna Kowalik, przez co 1KS musiał od tej pory radzić sobie w dziesiątkę. Gdy w 79 min. gola dla Śląska strzeliła Natalia Sitarz, wydawać się mogło, że jest już po ptokach. Tymczasem dziewczyny reprezentujące Żółto-Czerwone barwy nie zamierzały się poddać i dokonały czegoś, co na zawsze pozostanie w naszej pamięci. W doliczonym czasie gola strzeliła Oliwia Adamiec, co oznaczało, że o awansie zadecyduje dogrywka. Czy zawodniczki Ślęzy, grając w dziesiątkę, wytrzymają fizycznie tę dodatkową cześć meczu ? Takie pytanie nasuwało się samo. Wytrzymały i to w jakim stylu. W 105 i 120 min. Dominika Koleničková dwukrotnie wpakowała piłkę do bramki i sensacja stała się faktem.

Przypomnijmy w jakim składzie zagrała Ślęza w tym meczu – Kowalik, Adamiec, Szewczyk, Domaszewicz (61’Raduj), Kolenickova, Góra (61’Sicińska), Watral (85’N.Zonenberg), Sroka (75’Butwicka), Woźniak, Kaczorowska (75’Lewandowska), Węcławek (95’Matuszewska)

Przeszczęśliwy trener Arek tak podsumował ten mecz – Pomimo, że te zwycięstwo daje nam awans raptem do III rundy Pucharu Polski, to było chyba najbardziej spektakularnym w historii naszej sekcji. Wyśmienita pierwsza polowa zakończona dużym niedosytem, gra w osłabieniu od 58 minuty, wyrównująca bramka w doliczonym czasie gry i zwycięska dogrywka, a graliśmy przecież przeciwko drużynie z górnej części Ekstraligi. Myślę, że ten mecz i całą jego otoczkę będziemy na długo pamiętać. Na koniec chciałbym znów podziękować zebranym kibicom, którzy dzisiaj byli po raz kolejny ogromnym wsparciem. Wrocław dzisiaj jest żółto-czerwony!

Czasu na świętowanie nie było za dużo, bo drużynę czekała jeszcze końcówka rundy jesiennej. Po wznowieniu rozgrywek 1KS udał się na trudny teren, jakim zawsze dla naszego zespołu był Radom. Ślęza dwukrotnie prowadziła w tym starciu, lecz ostatecznie zremisowała 2:2. Z jednej strony odczuwaliśmy niedosyt, ale z drugiej ten punkt też ceniliśmy. W kończącym pierwszą rundę meczu gościliśmy we Wrocławiu Bydgoski KKP i nie był to łatwy mecz. Gdy w 80 min. przyjezdne doprowadziły do wyrównania, zwycięstwo zaczęło wymykać się z rąk, ale Wrocławianki nigdy się nie poddawały i tego nie uczyniły również w tej potyczce. W 88 min. Dominika Koleničková znalazła drogę do siatki, dzięki czemu Ślęza wygrała 2:1. Po tym meczu nasza drużyna udała się jeszcze do Krosna, by wywalczyć awans do kolejnego etapu pucharowych rozgrywek.

Drugie miejsce po rundzie jesiennej, wyznaczało cel na wiosnę, choć przewaga nad następnymi drużynami była minimalna.

W zimie nasza drużyna pobawiła się w futsal, kolejny raz zdobywając Dolnośląski Puchar Polski, a następnie w rozgrywkach centralnych, w których po przebrnięciu dwóch rund, odpadła dopiero w Częstochowie, przegrywając 0:1 z miejscowym KU AZS UJD.

To co najważniejsze miało jednak wydarzyć się na murawie. Zanim jednak rozpoczęła się ligowa batalia, Ślęza w pucharowym starciu zmierzyła się z Mistrzem Polski – GKS-em Katowice i po bardzo dobrym meczu przegrała 0:2, tracąc bramki w 86 i 89 min. Ten mecz potwierdził tylko to, o czym już wiedzieliśmy, że nasza drużyna jest w stanie rywalizować jak równy z równym z najlepszymi zespołami w Polsce.

Na początek rundy rewanżowej Ślęza miała się wybrać do Środy Wlkp. ale to spotkanie zostało przełożone. Stąd też wiosenna inauguracja nastąpiła 14 marca w meczu z Medykiem. Jak istotne było to spotkanie wszyscy doskonale wiedzieliśmy. Było to bardzo emocjonujące starcie. Po golu Nikoli Góry w 40 min. Ślęza objęła prowadzenie, ale w 85 min. Medyk doprowadził do wyrównania. I znów, może powiedzieć, byliśmy świadkami deja vu, bowiem w 89 min jakże cenną bramkę strzelił nie kto inny, jak tylko Dominika Koleničková. Wyjazd do Sosnowca zakończył się podziałem punktów, ale trzeba też zaznaczyć, że rezerwy Czarnych zostały w tym spotkaniu mocno wzmocnione przez zawodniczki z pierwszego zespołu. Z Juna-Trans Stare Oborzyska poszło gładko. 3 kwietnia w Środzie Wlkp. doszło do jakże ważnego w kontekście awansu starcia. To był jeden z najlepszych meczów Żółto-Czerwonych, które mimo bardzo dużej przewagi,  do 90 min. przegrywały 0:1. Mecz zakończył się jednak remisem 1:1, do którego doprowadził gol Magdaleny Piosny. Co ciekawe, po tym starciu ukazała się opinia, którą świetnie zripostował drugi trener Ślęzy – Paweł Arciszewski, mówiąc –  Ostatnio dowiedzieliśmy się, że nasz styl to cytuję „laga na Robercika…”* jeśli to definicja dominacji, to zdecydowanie nam to odpowiada – Oczywiście „laga na Robercika” to nigdy nie był styl preferowany przez 1KS, o czym każdy oglądający mecze piłkarek Ślęzy wie doskonale, ale przecież każdy może mieć swoje zdanie, nawet wtedy, gdy jego zespół nie potrafi przez długie minuty opuścić własnej połowy. Mecz z Polonią sprawił, że Ślęza miała już praktycznie wszystko we własnych rękach i żeby nie oglądać się na innych, musiała tylko i aż, po prostu wygrywać. W czterech kolejnych meczach Wrocławianki strzeliły 17 bramek, nie tracąc żadnej. Z każdym meczem, wymarzony cel był coraz bliżej, aż nadeszła niedziela, 24 maja. Tego dnia na Łazienkowskiej w Warszawie, Ślęza mierzyła się z Legią. Nasza drużyna popsuła trochę święto Warszawiankom, ale za to sprawiła, że wielkie świętowanie mogliśmy rozpocząć my wszyscy, tak mocno związani z tą niesamowitą drużyną. Co prawda Legia jako pierwsza strzeliła bramkę, lecz potem kapitalny strzał Oliwii Szewczyk dał nam wyrównanie,  a trafienia Katarzyny Watral i Magdaleny Piosny, sprawiły, że Ślęza Wrocław awansowała do Orlen Ekstraligi Kobiet. Przeszczęśliwy po tym spotkaniu trener Domaszewicz powiedział – Myślę że marzyliśmy o takim przebiegu spotkania po cichu, ale wszyscy mieliśmy też świadomość z jak dobrym zespołem, przy jakiej atmosferze i na jakim stadionie będziemy dzisiaj rywalizować. Mieliśmy dzisiaj pokazać swoją grę i cieszyć się tym spotkaniem. To był naprawdę bardzo ciężki mecz i tak naprawdę sukcesem było to, że wytrzymywaliśmy kluczowe momenty, a Legia ich nie wykorzystała w przeciwieństwie do nas. Wbrew pozorom mam też spory niedosyt co do naszej fazy atakowania i niedokładności, która nam towarzyszyła, ale trzeba oddać zespołowi, że broniliśmy dzisiaj ponadprzeciętnie co pozwoliło nam utrzymać wynik na swoją korzyść i odnieść zwycięstwo, które przypieczętowało nasz awans.

Tydzień później wielkie świętowanie miało miejsce we Wrocławiu, podczas meczu z Hydrotruckiem, a na pożegnanie się z I ligą, Ślęza wygrała jeszcze w Bydgoszczy.

10 lat trwała droga Ślęzy do Ekstraligi. Droga często ciężka, na której nie brakowało wybojów. Ślęza potrafiła ją jednak przebrnąć, pokazując, że wymarzone cele można osiągnąć bez dróg na skróty.

Dziękujemy wszystkim dziewczynom, które w większym lub mniejszym wymiarze, przyczyniły się do tego historycznego sukcesu. Dziękujemy człowiekowi, bez którego tego sukcesu nigdy by nie było, czyli trenerowi Arkadiuszowi Domaszewiczowi. Wielką pracę wykonali też drugi trener – Paweł Arciszewski, trener bramkarek – Tomasz Hryńczuk, kierowniczka Joanna Janik, duet fizjoterapeutów – Tobiasz Pikor i Natalia Jędrzejko. Jesienią z drużyną współpracował też Patryk Mróz. Im wszystkim, a także tym, którzy cały czas byli przy tym zespole, również mocno dziękujemy. Oczywiście nie zapominamy o kibicach, którzy byli nie tylko na meczach we Wrocławiu, ale też wspierali zespół na wyjazdach. Ich wsparcie i doping były wspaniałe i za to im też dziękujemy.

Teraz dziewczyny przebywają już na zasłużonych wakacjach, które nie będą jednak zbyt długie. Niech odpoczywają i dobrze się bawią, bo już wkrótce czeka je kolejne wyzwanie, jakim będą rozgrywki Ekstraligi.

W tym sezonie w zespole Ślęzy zagrały – Bianka Raduj, Anna Kowalik, Katarzyna Watral, Oliwia Szewczyk, Joanna Węcławek, Wiktoria Lewandowska, Oliwia Stachura, Wiktoria Kaczorowska, Natalia Zonenberg, Dominika Woźniak, Amelia Piotrowska, Marta Szwarc, Natalia Krawczyk, Ada Butwicka, Kinga Sicińska, Marta Rozwadowska, Julia Zonenberg, Wiktoria Sroka, Nikola Domaszewicz, Agata Ziembińska, Karolina Badowska, Oliwia Adamiec, Julia Ciesielska, Nikola Góra, Magdalena Piosna, Dominika Koleničková, Wiktoria Gąsiorek, Kaja Król, Aleksandra Rozwadowska i Daria Matuszewska.

cdn.