W Polkowicach nie wygrał zespół lepszy

W rozegranym w Polkowicach meczu 29. kolejki rozgrywek Betclic III Ligi (grupa 3), Ślęza Wrocław przegrała z miejscowym Górnikiem 1:2.

 

Podobnie jak przed tygodniem w Lubinie, tak też i dziś w nieodległych Polkowicach, Ślęza otwierała wynik meczu, by go ostatecznie przegrać po golu straconym w końcówce. Dziś możemy być jednak mocno rozgoryczeni, bo punkty z boiska podniósł zespół, który wcale nie był lepszy, ale którego jedyne dwa celne strzały znalazły drogę do siatki. Tymczasem Wrocławianie mieli kilka kapitalnych okazji, by zamknąć to starcie wcześniej, czego jednak nie uczynili.

W początkowych fragmentach tego meczu na boisku działo się niewiele. Tylko do statystyk można odnotować pierwszy strzał, jaki w 4 min. oddał Przemysław Marcjan, lecz była to próba bardzo daleka od doskonałości. Po tym nieciekawym okresie, odmiana nastąpiła w 23 min. W dużym zamieszaniu podbramkowym, Aleksander Kifert zgrał głową piłkę do Błażeja Jakóbczyka, a ten umieścił ją w siatce. Pierwsze zagrożenie stworzone przez gospodarzy miało miejsce w 28 min. gdy z rzutu wolnego strzelał Michał Nagrodzki, a piłka odbita od nóg jednego z defensorów Ślęzy opuściła plac gry. W 37 min. Górnik doprowadził do wyrównania, po przepięknym uderzeniu Kacpra Strzeleckiego. Jeszcze przed przerwą obie drużyny miały swoje szanse. W 41 min. po dobrym uderzeniu Konrada Korby, znakomicie interweniował Marcin Furtak, a po przeciwnej stronie boiska ponownie bliski strzelenia gola był Strzelecki, lecz po jego główce piłka przeleciała wyraźnie nad poprzeczką.

Początkowe minuty drugiej odsłony przebiegały przy przewadze gospodarzy, z której jednak niewiele wynikało. Tymczasem żółto-czerwoni rozpoczęli pokaz nieskuteczności. W 57 min. kapitalną okazję zmarnował Jakóbczyk, nie trafiając w bramkę z kilku metrów.  Później strzelał Korba i znów Jakóbczyk, bez powodzenia. W 67 min. Furtak wybrał się na wycieczkę daleko od swojej bramki, a piłka wylądowała po nogami Jakóbczyka, który musiał tylko posłać piłkę w światło pustej bramki, a posłał ją obok słupka. Gdy Ślęza stwarzała sobie „setki” miejscowi od czasu do czasu odpowiadali  niecelnymi uderzeniami  dystansu. W 73 min. bez powodzenia uderzał z ostrego kąta Kamil Popowicz, a w 78 min. Korba zmarnował kolejną, kapitalną okazję. Minutę później po dośrodkowaniu główkował Jakub Bohdanowicz, lecz  lepiej by uczynił, gdyby futbolówkę pozostawił będącemu na lepszej pozycji Korbie. Nad poprzeczkę posłał też piłkę Tomasz Mamis. Tymczasem Górnik, który praktycznie nie istniał przez ostatnie fragmenty, w 81 min. przeprowadził akcję, po której celną główką popisał się Filip Baranowski. Wrocławianie do samego końca starali się odrobić straty. Niecelnie uderzył Przemysław Toboła, a w ostatniej akcji meczu główkował Kacper Kozioł, lecz uczynił to zbyt lekko, by zaskoczyć Furtaka.

GÓRNIK POLKOWICE – ŚLĘZA WROCŁAW 2:1 (1:1)

0:1 Jakóbczyk 21′
1:1 Strzelecki 37′
2:1 Baranowski 82′

Górnik – Furtak, Ratajczak, Mojzyk, Zynek, Leopold (46’Solarz), Strzelecki (46’Szuszkiewicz), Rymaniak, Wireński, Żendełek (46’Skrzypczak), Nagrodzki (70’Baranowski), Jóźwiak (56’Frankowski)
rezerwa – Stawny, Surożyński, Bogacz, Wernicki
Ślęza – Kozioł, Toboła, Chmielewski (70’Mamis), Jakóbczyk (70’Zawadzki), Wawrzyniak (70’Popowicz), Marcjan, Korba, Afonso (90+2’Wróbel), Bohdanowicz, Bieńkowski, Kifert (90+2’Zawanowski)
rezerwa – Mszyca, Haraszczuk, Wójcik

Sędziowali – Jakub Orzechowski (Szczecin) oraz Maciej Kułak i Adam Wojciechowski
Żółte kartki – Wireński – Afonso, Bieńkowski
Widzów – 150