Wielkie emocje i arcyważne zwycięstwo Ślęzy
W meczu 29. kolejki rozgrywek Betclic III Ligi (grupa 3), Ślęza Wrocław wygrała z Miedzią II Legnica 3:2.
Po nieszczęśliwych porażkach w Lubinie i Polkowicach, dziś szczęście było po stronie Ślęzy. Szczęściu trzeba jednak pomóc i dziś to uczynili Wrocławianie, wygrywając po bardzo dramatycznym meczu, w którym emocje sięgały zenitu.
Jak ważne to było starcie pokazywała tabela. Porażka Ślęzy sprawiłaby, że znajdujące się w strefie spadkowej rezerwy Miedzi, zbliżyłyby się do 1KS-u, na odległość zaledwie 3 pkt. Scenariusz nam bardziej pasujący zakładał, że Ślęza wygra ten mecz i odskoczy Legniczanom na aż 9 pkt, mając przy tym lepszy bilans bezpośrednich spotkań. Ten scenariusz się spełnił, choć nie ma co ukrywać, że przed tym spotkaniem mieliśmy mnóstwo obaw, wynikających głównie z bardzo poważnych osłabień w żółto-czerwonej drużynie. Do kontuzjowanego już wcześniej Roberta Pisarczuka, dołączył Mikołaj Wawrzyniak, a z kolei Jakuba Zawadzkiego zmogła choroba. Jakby tego było jeszcze mało, to z powodu nadmiaru kartek, pauzować musiał Afonso. Dość powiedzieć, że miejsca na ławce rezerwowych zajęli tylko juniorzy.
To, że rezerwy Miedzi wiosną grają bardzo dobrze, wiedzieliśmy, ale też liczyliśmy, że gospodarze znajdą na nich sposób. Tymczasem w pierwszej połowie Ślęza była bezradna, za to goście łatwo zdobywali teren i raz razem stwarzali groźne sytuacje po bramką 1KS-u. Już w 2 min. okazję miał Sebastian Herbut, po którego lobie piłka minęła bramkę. W 6 min. goście już prowadzili po mocnym uderzeniu Jacka Podgórskiego. Po objęciu prowadzenia, przyjezdni nie mieli zamiaru na tym poprzestać. W 15 min. czujność Kacpra Kozioła sprawdził Filip Żur. Na pierwszy strzał Ślęzy czekaliśmy do 16 min. gdy nad poprzeczką posłał piłkę Tomasz Mamis. Miedź II nie zwalniała za to tempa. W 18 min. swoje szansy nie wykorzystał Marcin Umnicki, a po chwili źle przymierzył z dystansu Podgórski. W 26 min. niezłą pozycję do strzału miał Przemysław Marcjan, ale uderzył nieczysto. W 32 min. Kozioł dobrze interweniował po strzale Kamila Kościelnego, a po chwili Podgórski znów nie trafił w bramkę, główkując obok niej. Głową próbował umieścić piłkę w bramce też po drugiej stronie boiska Marcjan, lecz tę próbę możemy zapisać tylko w statystykach. A goście mieli swoje kolejne szanse. Doskonałą zmarnował w 36 min. Herbut, a kolejna próba Umnickiego z dystansu, też pożądanego skutku nie przyniosła. Wszyscy oczekiwaliśmy na przerwę, mając nadzieję, że goście jeszcze przed nią nie powiększą swojego prowadzenia, a tymczasem stało się zupełnie inaczej. W 43 min. Kamil Popowicz zgrał piłkę do Roberta Wójcika, a ten strzelając gola do szatni, mocno poprawił humory kibiców Ślęzy.
O ile w pierwszej odsłonie grała przede wszystkim Miedź, to po zmianie stron zobaczyliśmy już dwa walczące z determinacją zespoły. Ta część lepiej dla nas nie mogła się rozpocząć, bo już w 48 min. Jakub Bohdanowicz świetnym, długim podaniem obsłużył Mamisa, a ten nawinął obrońcę i pięknym uderzeniem umieścił piłkę w siatce. W 50 min. po kontrze, przed szansą zdobycia gola stanął Popowicz, ale nie trafił w bramkę. W 53 min. Wójcik przegrał pojedynek sam na sam z Krzysztofem Narożnym, który jednak był już bez szans przy dobitce Marcjana. Jeśli ktoś myślał, że jest już po meczu, to mocno się pomylił. Z każdą kolejną minutą napięcie wzrastało. W 57 min. goście mogli złapać kontakt, gdyby Filip Żur uderzył kilka centymetrów niżej, a nie w poprzeczkę. Minutę później z bliska na poprzeczką uderzył głową Kacper Józefiak. W 62 min. okazję do praktycznego zamknięcia meczu zmarnował Błażej Jakóbczyk, a po drugiej stronie boiskach moment później, ofiarną interwencją zapobiegł utracie gola Przemysław Toboła. W 66 min. znów przed duża szansą stanął Jakóbczyk, a jak jego strzał obronił Narożny, pozostanie jego tajemnicą. W międzyczasie trener Marcin Garuch przeprowadził dwie zmiany, zwiększając jeszcze bardziej przewagę wzrostu swojej drużyny. W 69 i 70 min. Kozioł poradził sobie z próbami Daniela Klicha i Podgórskiego. W 79 min. nieźle, ale niecelnie uderzył z dystansu Bohdanowicz, a z kolei podobną interwencją jak wcześniej Toboła, popisał się w 83 min. Kacper Bieńkowski. Gdy wydawało się, że nic złego Ślęzie się nie przydarzy, to arbiter po faulu Marcjana, wskazał na jedenasty metr, a pewnym wykonawcą rzutu karnego był Herbut. W doliczonym czasie rezerwy Miedzi miały jeszcze doskonałe szanse by doprowadzić do remisu. Po strzale jednego z Legniczan piłka obiła poprzeczkę, a z bliska w bramkę nie trafił Klich. Sam na sam z bramkarzem Ślęzy był też Podgórski, ale tego pojedynku wygrać nie zdołał.
ŚLĘZA WROCŁAW – MIEDŹ II LEGNICA 3:2
0:1 Podgórski 6′
1:1 Wójcik 43′
2:1 Mamis 48′
3:1 Marcjan 53′
3:2 Herbut (karny) 90+1′
Ślęza – Kozioł (90+4’Sypniewicz), Toboła, Jakóbczyk, Marcjan, Mamis (87’Chmielewski), Korba, Wójcik (90+4’Haraszczuk), Bohdanowicz (87’Kotlarz), Bieńkowski, Kifert, Popowicz (90+4’Kramer)
rezerwa – Mszyca, Wróbel, Góral, Zawanowski
Miedź II – Narożny, Umnicki (79’Hucaluk), Kaczemba, Czornij, Bryja (60’Klich), Żur (60’Bolesta), Herbut, Podgórski, Kościelny, Pączek, Józefiak
rezerwa – Diachenko, Szuba, Romanowski
Sędziowali – Łukasz Jakubski (Żory) oraz Bartosz Jeż i Oliwier Wydra
Żółte kartki – Marcjan, Mamis, Kifert
Widzów – 100



