Ślęza – Panattoni: wypowiedzi pomeczowe

Oto, co po spotkaniu Ślęza Wrocław – Panattoni Goczałkowice-Zdrój powiedzieli trenerzy i piłkarze obu zespołów:

 

Jacek Opałka (pełniący dziś obowiązki pierwszego trenera Ślęzy): „Mógłbym mówić dziś o tym jak eksplorowaliśmy przestrzenie, jak wyglądała nasza adaptacja struktury, jak identyfikowaliśmy konteksty w poszczególnych fazach gry, ale tak bardziej serio uważam, że dzisiejszy wynik był efektem codziennej pracy na treningach i przede wszystkim konsekwencji, bo pracujemy, aby umieć przenieść jak najwięcej tych zachowań i działań, które pojawiają się na treningach na mecze mistrzowskie. Nie zawsze się to oczywiście udaje, mając świadomość również sytuacji, na które wpływu nie mamy. Chcemy je marginalizować. Mam tu na myśli np. rywala, sędziów itd. Dzisiaj na tyle udało nam się przenieść tych zachowań i tych działań z procesu treningowego na mecz, że wygraliśmy i w dobrych nastrojach przystępujemy do Świąt.”

Jacek Kołodziejczyk (trener Panattoni): „Przed wszystkim bardzo słaba była pierwsza połowa w naszym wykonaniu. Wyszliśmy bardzo ospale na to spotkanie. Pozwoliliśmy sobie szybko strzelić dwie bramki, była dobra reakcja w drugiej części gry, ale to nie wystarczyło na to, aby wyciągnąć tutaj pozytywny wynik, chociaż mieliśmy ku temu okazje, szczególnie w końcówce spotkania.”

Jakub Zawadzki (Ślęza): „Od początku meczu staraliśmy się narzucić własne warunki, lecz drużyna z Goczałkowic mądrze rozgrywała piłkę. Gdy strzeliliśmy dwie bramki chcieliśmy z taką samą determinacją sięgać po kolejne. Wydaje mi się że poczuliśmy trochę luzu i drużyna gości złapała kontakt. Do przerwy oraz w drugiej połowie mieliśmy parę okazji, aby podwyższyć wynik i trochę uspokoić mecz, lecz nie udało nam się tego zrobić. Do 90 minuty mądrze bronimy wyniku. Po emocjonującej końcówce trzy punkty zostają u nas, a my w dobrych humorach możemy spędzić ten świąteczny czas.”

Dominik Zięba (Panattoni): „Wiedzieliśmy gdzie przyjeżdżamy i z jaką drużyną będziemy się mierzyć. Niestety w mecz jak i w całą pierwszą połowę weszliśmy słabo. Przegrywaliśmy każdy pojedynek czy to na ziemi czy w powietrzu i z tej przewagi na dwubramkowe prowadzenie wyszli gospodarze. Bramka kontaktowa pomogła nam trochę uwierzyć, że uda się ten mecz w drugiej połowie odwrócić, niestety piłka nie chciała wpaść do siatki i trzy punkty zostały we Wrocławiu.”