Cudowny gol na wagę zwycięstwa w Katowicach
W rozegranym w Katowicach meczu 23. kolejki Betclic III Ligi (gr.3), Ślęza Wrocław wygrała z miejscową Spartą 1:0.
Ślęza jechała do Katowic, by zmierzyć się z wiceliderem rozgrywek III ligi, czyli Spartą. Już tylko to wskazywało, że Wrocławianie nie będą faworytem tego starcia, a na dodatek musieli sobie radzić bez jednego ze swoich podstawowych graczy – Jakuba Bohdanowicza. Gospodarze byli też dodatkowo zmotywowanie, bo po wczorajszej porażce Lechii, w przypadku zwycięstwa, zrównaliby się z nią pod względem ilości zdobytych punktów. Tak się jednak nie stało, bo komplet punktów zapakowali do autokaru żółto-czerwoni.
Pierwsza połowa toczyła się pod kontrolą Wrocławian. W tej części meczu obie drużyny najczęściej grały atakiem pozycyjnym, ale to Ślęza tworzyła ciekawsze akcje pod bramką rywali, a pod własną, nie pozwalała im na wiele. Brakowało w tej części jednak tego, co najważniejsze czyli strzałów, których było bardzo niewiele. W 14 min. po składnej akcji dobrą okazję miał Afonso, lecz posłał piłkę obok bramki, podobnie jak strzelający głową w 26 min. Karol Chmielewski. Sparta zagroziła bramce 1KS-u pod koniec pierwszej odsłonie i niewiele brakowało, by zdobyła gola, czemu zapobiegł Afonso wybijać piłkę z pustej bramki.
Więcej pod obu bramkami działo się po przerwie. W 53 min. rzut wolny wykonywał Przemysław Marcjan, a uczynił to w stylu z cyklu „stadiony świata”. Piłka po jego uderzeniu idealnie zmieściła się w samym okienku, dzięki czemu Ślęza objęła prowadzenie. Stracony gol pobudził Katowiczan, którzy z impetem rzucili się do odrobienia strat. Bliski tego był w 59 min. Mateusz Mazurek, lecz przegrał on pojedynek sam na sam z bramkarzem Ślęzy. Kacper Kozioł wraz ze swoimi kolegami zapobiegli też utracie gola w 61 minucie, w której gospodarze stworzyli sobie kolejną bardzo dobrą okazję. W kolejnych minutach żółto-czerwoni uporządkowali szyki w defensywie, w czym pomogły też przeprowadzone przez trenera Grzegorza Kowalskiego zmiany. Katowiczanie już nie tworzyli takich zagrożeń jak wcześniej, bo ich akcje umiejętnie powstrzymywane były przez piłkarzy Ślęzy, którzy skupiali się nie tylko na obronie, ale też szukali swoich kolejnych szans. Bliski podwyższenia prowadzenia był w 74 min. Kamil Popowicz, a w 80 min. ten sam zawodnik uderzył niecelnie z dystansu. W końcowych minutach Ślęza grała bardzo mądrze, długo utrzymując się przy piłce i nie pozwalając miejscowym praktycznie na nic, co sprawiło, że po końcowym gwizdku mieliśmy wielkie powody do radości.
SPARTA KATOWICE – ŚLĘZA WROCŁAW 0:1 (0:0)
0:1 Marcjan 53′
Sparta – Kucharski, Michalski (82’Rogala), Zakharchenko, Piątek, Skroch, Sobolewski, Kuliński, Lusiusz (70’Torres), Kurianowicz (58’Uchnast), Zambrano (46’Woźniak), Paszek (58’Mazurek)
rezerwa – Wolny, Ciszewski, Krzak, Musiał
Ślęza – Kozioł, Toboła, Chmielewski (68’Jakóbczyk), Pisarczuk, Marcjan, Mamis (68’Wawrzyniak), Korba, Afonso, Zawadzki, Bieńkowski, Popowicz (82’Wójcik)
rezerwa – Mszyca, Kotlarz, Zawanowski, Kifert
Sędziowali – Michał Grabowski (Przemyśl) oraz Paweł Bałut i Damian Kublas
Żółte kartki – Kuliński -Toboła
Widzów – 150



