Gol w doliczonym czasie zadecydował o porażce

W rozegranym w Lubinie meczu 28. kolejki Betclic III Ligi (gr.3), Ślęza Wrocław przegrała z rezerwami miejscowego Zagłębia 1:2.

 

W tym sezonie nie będziemy dobrze wspominać meczów z Zagłębiem II, bo zarówno jesienią jak i w wiosennym rewanżu, Ślęza przegrała z tym rywalem tracąc gola w doliczonym czasie, a to zawsze boli. Porażka w Lubinie zakończyła też wspaniałą serię 13-stu ligowych meczów bez porażki żółto-czerwonych, choć niewiele brakowało, by mogła być ona przedłużona.

W teorii przeciwnikiem Ślęzy były w sobotnim starciu rezerwy Zagłębia, choć w praktyce bardzo mijało się to z prawdą. W drużynie gospodarzy tego starcia aż roiło się od piłkarzy z pierwszego zespołu, w tym tak znanych kibicom jak Rafał Gikiewicz, Arkadiusz Woźniak, Aleks Ławniczak i Tomasz Makowski. Ślęza za to przystąpiła do tego starcia osłabiona brakiem kontuzjowanego Roberta Pisarczuka.

Ślęza fantastycznie rozpoczęła to spotkanie, bo już po kilku minutach objęła prowadzenie. Stało się tak, gdy z rzutu wolnego mocno wstrzelił piłkę w pole karne Przemysław Marcjan, a jej lot przeciął Afonso i strzałem głową umieścił ją w siatce. Gospodarze po stracie gola przejęli inicjatywę i zaczęli przeważać, ale niewiele brakowało, by to Ślęza podwyższyła prowadzenie, po uderzeniu Marcjana, po którym piłka w niewielkiej odległości minęła słupek. W 23 min. arbiter podyktował rzut karny dla Zagłębia po faulu bramkarza 1KS-u. Wykonawcą jedenastki był Seweryn Marek, lecz gola nie zdobył, bo jego strzał nogami odbił Kacper Kozioł. W 31 min. na tablicy wyników wyświetlił się już jednak wynik remisowy. Na uderzenie zdecydował się Woźniak, a próbujący je zablokować Kamil Popowicz uczynił to tak nieszczęśliwie, że skierował piłkę do własnej bramki. Ta sytuacja boli jeszcze bardziej dlatego, że piłka po strzale miejscowego zawodnika zmierzała w sporej odległości od słupka bramki Ślęzy. W kolejnych minutach Wrocławianie dobrze spisywali się w grze defensywnej, a gospodarze poza kilkoma niecelnymi uderzeniami, nie zagrozili bramce 1KS-u.

Tuż po wznowieniu gry oba zespoły miały po jednej doskonałej okazji do objęcia prowadzenia. W następnych minutach wciąż więcej z gry mieli Lubinianie, ale i piłkarze Ślęzy nie zamierzali myśleć tylko o obronie i sami szukali swoich kolejnych szans. Można nawet stwierdzić, że choć Zagłębie tworzyło więcej sytuacji, to te tworzone przez żółto-czerwonych były groźniejsze, jak choćby ta z 63 min. gdy po główce Afonso doskonale interweniował Gikiewicz. Najbardziej żal jest nam jednak sytuacji z 87 min. gdy świetny strzał oddał Marcjan, ale trafił w słupek. To się niestety zemściło już w doliczonym czasie, w którym gola dającego zwycięstwo rezerwom Zagłębia, strzelił Dominik Gregorski.

ZAGŁĘBIE II LUBIN – ŚLĘZA WROCŁAW 2:1

0:1 Afonso 4′
1:1 Popowicz (sam.) 31′
2:1 Gregorski 90+2′

Zagłębie – Gikiewicz, Woźniak, Urbański, Ławniczak, D.Nowogoński (79’Dorożko), Droździk, Ligocki (64’Gregorski), Makowski (46’Antkiewicz), Szafranek, Popielec (37’Kaczmarek), Marek
rezerwa – Kaftanowicz, Królik, Czekała
Ślęza – Kozioł Toboła, Chmielewski (90+3’Góral), Jakóbczyk (90+3’Wróbel), Marcjan (90+3’Zawanowski), Korba (79’Wawrzyniak), Afonso, Zawadzki, Bohdanowicz, Bieńkowski, Popowicz (79’Wójcik)
rezerwa – Mszyca, Haraszczukm Mamis, Kifert

Sędziowali – Paweł Dul (KS Opole) oraz Krzysztof Glensk i Paweł Jałowiec
Żółte kartki – Woźniak – Marcjan
Widzów – 50