Ślęza po dobrym meczu poradziła sobie z MKS-em

W meczu 17. kolejki rozgrywek Betclic III Ligi (grupa 3), Ślęza Wrocław wygrała z MKS-em Kluczbork 2:0.

 

2. października 2021 roku Ślęza wygrała w Kluczborku z MKS-em 4:2. Nikt chyba wówczas nie przypuszczał, że na kolejne zwycięstwo na drużyną z Kluczborka będziemy musieli poczekać ponad cztery lata, bo w kolejnych meczach MKS wygrał aż pięciokrotnie, a dwa razy odnotowany został remis. Dziś, ta można powiedzieć klątwa, została przełamana. Po raz pierwszy w tym sezonie żółto-czerwoni wygrali też drugi z rzędu mecz, a co też ważne, po raz trzeci udało się im zachować czyste konto po stronie strat. Choć w zespole MKS-u na boisku nie brakowało starych, ligowych wyjadaczy, to 1KS zagrał bardziej dojrzale. Piłkarze znakomicie realizowali taktykę przygotowaną przez trenera Grzegorza Kowalskiego, grając mądrze, a przy tym z dużym zaangażowaniem. Goście dziś mieli przewagę jedynie pod względem utrzymywania się przy piłce. W każdym innym elemencie górą byli wrocławianie.

W początkowych minutach goście zamknęli wrocławian w okolicach ich pola karnego, ale poza niecelną bombą Michała Biskupa, nie stworzyli zagrożenia podbramkowego. Po przetrzymaniu tego naporu, Ślęza zaczęła przejmować inicjatywę. W 14 min. po świetnej akcji Przemysława Marcjana, znakomitą okazję zmarnował Robert Wójcik. Efektem coraz lepszy gry żółto-czerwonych było objęcie prowadzenia w 21 min. w której po wrzutce Tomasza Mamisa, piłkę w siatce umieścił Marcjan. Chwilę później, niewiele pomylił się Afonso. Goście też mieli swoją szansę, a konkretnie miał ją w 25 min.Dominik Lewandowski, którego strzał zdołał jednak zablokować Jakub Zawadzki. W 29 min. było już 2:0, po pewnym wykorzystaniu rzutu karnego prze Roberta Pisarczuka. Do przerwy rezultat już się nie zmienił.

Druga połowa to popis gry w defensywie wrocławian, którzy nie pozwoli gościom praktycznie na nic, może poza strzałem Konrada Janickiego, z którym bez problemu poradził sobie Kacper Kozioł. Niewiele za to brakowało, by na początku tej odsłony, strzałem głową, prowadzenie Ślęzy podwyższył Marcjan. Niewiele też pomylił się uderzając z rzutu wolnego Pisarczuk, co miało miejsce w 79 min. Ustalony już w 29 min. wynik nie zmienił się do ostatniego gwizdka, a my mogliśmy się cieszyć z jak najbardziej zasłużonego zwycięstwa żółto-czerwonych.

Ostatnie mecze poprawiły nasze nastroje, a także pozycję w tabeli wrocławian. Teoretycznie nasza drużyna odskoczyła od strefy spadkowej, ale tak naprawdę wirtualnie cały czas jeszcze się w niej znajduje, co wynika z sytuacji w tabeli II ligi, którą zamyka GKS Jastrzębie. Ważne jest jednak, że Ślęza złapała kontakt z wyprzedzającymi ją drużynami. A przed nami w tym roku jeszcze dwa mecze z rundy rewanżowej, na które czekamy z optymizmem.

ŚLĘZA WROCŁAW – MKS KLUCZBORK 2:0 (2:0)

1:0 Marcjan 21′
2:0 Pisarczuk (karny) 29′

Ślęza – Kozioł, Toboła, Pisarczuk, Jakóbczyk, Marcjan, Mamis (84’Korba), Wójcik (90+3’Konopka), Afonso, Zawadzki, Bohdanowicz, Kifert
rezerwa – Sypniewicz, Wawrzyniak, Drzymkowski, Bieńkowski, Kaique
MKS – Jureczko, Trojanowski, Napora, Tuszyński, Neison, Janicki, Knejski (67’Muller), Lewandowski, Zawada (84’Nowak), Biskup, Plichta (46’Czapliński)
rezerwa – Kaczmarczyk, Pacholak, Gasztych, Kulig

Sędziowali – Mateusz Sipura (Poznań) oraz Łukasz Stankowski i Wojciech Sikora
Żółte kartki – Pisarczuk, Bohdanowicz – Zawada, Tuszyński
Widzów – 100