Mateusz Pańkowski: „Remis nikogo nie zadowala.”

Przed spotkaniem z Pniówkiem 74 Pawłowice rozmawiamy z piłkarzem tej drużyny Mateuszem Pańkowskim.

 

 

Zdobyłeś jedną z bramek, a Twój Pniówek pokonał na własnym boisku rezerwy Miedzi Legnica 3:1. Zasłużenie?

Przy lepszej skuteczności wynik mógł być zdecydowanie okazalszy, w pierwszej połowie zmarnowaliśmy kilka – mogę śmiało powiedzieć „setek”. W ogólnym rozrachunku, punkty zostały w Pawłowicach i uważam, że zasłużenie.

Jak zmienił się ten zespół po przyjściu, a raczej powrocie na ławkę trenerską po dziesięciu latach Jana Wosia?

Na duży pozytyw. Trener dba o dobre relacje w zespole, gra drużyny też uległa poprawie, co mam nadzieję przełoży się na większą zdobycz punktową w najbliższych meczach.

Co jest według Ciebie największym problemem w Waszej grze?

Słaba skuteczność – potrafimy wykreować w każdym pojedynku kilka bardzo dobrych sytuacji, jednak po stronie bramek zdobytych jesteśmy daleko od celu.

Czego spodziewacie się po Ślęzie Wrocław, a więc Waszym kolejnym przeciwniku?

Drużyna z bardzo bogatą historią w tej lidze, myślę, że z ambicją na dużo wyższą lokatę niż obecnie. Spotkanie „o 6 punktów”, a więc na pewno spodziewamy się ogromnej woli walki i determinacji, by zmienić obecną sytuację w tabeli.

Obie ekipy strzelają w tym sezonie mało bramek. Myślisz, że to będzie mecz, w którym zarówno Ślęza jak i Pniówek skupią się bardziej na defensywie, czy zobaczymy bardziej otwarty futbol.

W momencie, w którym oba kluby się znajdują, remis nikogo nie zadowala. Spodziewam się zatem otwartego pojedynku, bardzo wymagającego pod kątem fizycznym. Dla widzów na pewno będzie to ciekawe spotkanie.

Czekacie wciąż na pierwszą wyjazdową wygraną w tym sezonie. Jak musicie zagrać we Wrocławiu, aby ten cel osiągnąć?

Musimy wykazać się solidnością i stanowić monolit w obronie, nie pozwolić drużynie Ślęzy rozwinąć skrzydeł. Punkt drugi, poprawić skuteczność względem ostatniego meczu.

 

Fot. Tobiasz Duda.